wesoła twórczość – los lubellos!

Przyznaję się, kocham denne filmy, seriale i moje Bollywood, ale nawet swego czasu pałałam wielkim uczuciem do telenowel i przygnębia mnie myśl, że tyle osób nie potrafi poczuć tego żaru do takowych produkcji, dlatego ja – towarzyszka Color, pełna zapału i chęci zaczynam pracować nad Wami Obywatele, musimy razem dokonać przełomu, dlatego z wrodzoną Wam wrażliwością, czułością wczytajcie się w jakże prawdziwą, życiową historię pewnego mężczyzny i jego najbliższych. Ma ona Wam obywatele otworzyć oczy i napełnić serca miłością do telenowel.

W pobliżu wygasłego wulkanu, gdzie gwiazdy mrugają i świecą nieprzeciętnie jasno, w zaroślach zieleńszych niż szczypiorek, w pobliżu ekskluzywnej willi Don Antonia Alechandrosa Jose Garciosa Mendosy rozgrywa się jakże romantyczna scena: ptaki słodko kwilą, woda nuci piosnkę płomienną jak zorza “Zostańmy razem”, a kwiat mimozy pachnie rozkosznie, wywołując efekt AXE, któż zdoła się takiej woni oprzeć? Ach, na długo pozostać można pod wpływem czaru, który wydostaje się z kielicha kwiatowego. Nawet słońce otula swymi promieniami strudzonych wędrowców, tak, że czują wiosenne ukojenie po ciężkiej drodze. Trzask, prask! Przez ciszę przedostaje się szept, cichy, cichszy, najcichszy, krzyk! To zza drzew, których liście podrygują radośnie, skocznie w rytm kwilenia ptasiego, wyłania się czarująco, uroczo słodka córka Don Antonia – Josefina, Juanita Mendosa o włosach bujnych, długich i czarnych jak noc, ustach tak pełnych jak rogalik pełen czekolady! Owe dziewczę udaje się na spotkanie ze swoim kochankiem o twarzy nieskalanej inteligencją, włoskim ogierem, lecz jakże biednym pastuszkiem z pobliskiego puebla – Ricardem Danielen Puesto. Ich uczucie skazane jest na na wieczną tajemnicę przed toksycznie zazdrosnym zazdrością potrzebną w relacjach na froncie ojciec-córka, Don Antoniem, dla którego jakże ważny jest status społeczny. A biedny pastuszek z pobliskiego puebla ma tylko sombrero, meksykańskie spodnie Made in China i dwie wdzięczne za niezjedzenie lamy – Esmeraldę i Rosalindę. Narrator nie chce zdradzać cóż ów pastuszek w samotne, zimne noce z nimi wyprawiał.

Ricardo: Jose!
Josefina:
Miamor!
Don Antonio: Hey! Que passa?!!

Don Antonio wyciąga swoją jakże ekskluzywną, wielkanocną, śmigus dyngusową, nowoczesną broń na wodę i oddaje strzały – jeden, po drugim. Jednak Ricardo i Josefina uciekają niezadrapani żadną kroplą wody, niezaspokojeni pocałunkami. Zostawili rozczarowanego swym chybieniem Don Antonia w pięknych zaroślach. Wnet podchodzi do niego Paloma, jego małżonka.

Paloma: Dowiedziałam się, że zdradzałeś mnie z Conchitą, Luz Mariją, Dolores i Manuelą, ale jak mogłeś to zrobić z Glorią, moją najlepszą przyjaciółką? Jesteś łotrem, Antonio!
Don Antonio: O mamos! (wielce zdziwiony) A skąd to bejbos?
Paloma: Jesteś don banditos zdrajcos!! (uderza go z łopaty, bo z liścia zbyt subtelnie)

Następnie wyłania się zza krzaków Josefina, która przerażona, zapłakana, ledwo potrafi połączyć litery w słowa, a słowa w zdania.

Josefina: Don Antonio! Mówiłeś, że jesteś moim ojcem! I wiesz co? Wcale nim nie jesteś!

Wnet drzewa zaczynają śpiewać:
Droga Josiu, gdzieś Ty była?
z kim żeś bimber słodki piła?
taki trunek, proszę Josi,
tylko wariat z sobą nosi.
Nie, bo byłam u pastuszka,
studiowałam przydatność łóżka
uczyłam się czytać i pisać,
no i przy tym też kołysać.
Chodziłam tam miesiącami,
zasłaniając się sekretami
Przyjaciółka się dowiedziała,
i od razu mamie powiedziała.
Mama na to jak na lato,
nie krzyczała nic mnie za to,
ojciec na to jak na zimę,
dogadywał co godzinę,
bo zupełnie nie pamięta,
co wyprawiał za studenta.

Josefina zdezorientowana śpiewem palmy długiej i palmy karła: Bo Ty, Ty, yyy, no właśnie kim Ty dla mnie jesteś?
Wchodzi Ricardo: Całe życie nie wiedziałem, że jesteś moim ojcem, tułałem się po świecie samotnie z lamami, nie pamiętam już ile razy lichwiarka wylewała na mnie swe pomyje, bo leżałem pod jej schodami nędzny i cuchnący, tak prawie, że nie odróżniałem się od błota. (Wiatr rozwiewa włosy Ricarda bezwładnie, a on odgarnia je tak lekko z czoła dłonią zaznaczoną pracą) Żyłem w niewiedzy, której nikomu nie życzę (zapada chwilowa cisza, Ricardo podnosi wzrok ku górze) Moje ciało przechodził dreszcz zimnych emocji związanych z człowiekiem, który chciał mnie rozdzielić z ukochaną, który okazał się moim ojcem – krew w krew (schylił się, by wziąć w garść ziemię i puścić ją delikatnie, po czym opuszcza ojca).
Przybywa Milagros Lusinda:
Miałam być Twoją bejbe! Mówiłeś “foczko ma, dżago ma, choć kochanko, pójdziemy na sianko, będziemy razem na wieki” Kłamałeś, a ja Ci wierzyłam! I pomyśleć, że czyściłam Twoje los sedesso. Już nigdy nie upiorę Twoich los majtos, los skarpetos i … los stanikos. Sam będziesz sobie wiązał los sznurowadłos i zapinał los rozporos!! Jesteś łotrem Don Antonio!
Nieznana Soraja: Don Antonio, jestem córką Twojej córki. Przez tyle lat nie zauważałeś mnie nawet, a ponadto jestem w ciąży z Twoim szwagrem zięcia Twojego stryja ze strony brata dziadka cioci Esmeraldy.
Don Antonio: yyy… czyli to kim on jest dla mnie?
Już nie taka nieznana Soraja: Twoim przyrodnim bratem bliźniakiem.
Don Antonio: Jestem najgorszym mężem, kochankiem, przyrodnim bratem bliźniakiem, kucharzem, malarzem, sprzątaczką i ojcem! Muszę ze sobą skończyć!
Pani: Skoro musisz ze sobą skończyć, to może trumienka się przyda? Z porządnego, bukowego drewna i robaczek się nie przedrze, zapasowa butla z tlenem w wyposażeniu, kilmatyzacjonos, żebyś za szybko się nie rozłożył. No i alarm, gdyby chcieli Cię odkopać.
Pan: Zaraz, zaraz, tutaj ja jestem los agentos ubezpieczenios na życios, reprezentujos firmos Los Lubellos, proponuję tutaj panu ubezpieczonko na życios i takie tam inne pakiety… Tak, proszę pana tu podpisać, tak, gracios.
Don Antonio: BYCIOS CZY NIE BYCIOS – OTO JEST PYTANIOS!

Czy się zabije, czy też nie – obywatele drodzy, drodzy czytelnicy, miłośnicy dowiecie się w następnym 1598 odcinku telenoweli “Los Lubellos”.

13 komentarzy

  1. Na co czekamy? Skołujmy jakąś kamerę i kręćmy! ^^

  2. Muczas telenowelos nesesitos! ;P

  3. Świetnie udało Ci się oddać klimat telenoweli, bo już 3 razy zaczynałem czytać i ani razu jeszcze nie dotarłem do końca ;P

  4. Jendrju czuję się nie doceniona przez Ciebie totalnie ;p popraw się no i dokończ jak zacząłeś czytać^^

    charon, podejmujesz się? ^^

    Mag – :D

  5. Ja przeczytałem do końca, ale nie zrozumiałem, kto jest czyim mężem, kochanką, stryjkiem, matką itp.

    Podjąć się? Czemu nie? Ty będziesz pisać scenariusze, a ja może zostanę reżyserem. Potrzeba jeszcze aktorów. Ktoś się zgłasza?

  6. charon, jeśli nie zrozumiałeś, to znaczy, że w pełni zrozumiałeś moją telenowelę ihaa xD, oczywiście, ja mogę pisać, Ty możesz kręcić, tylko potrzeba nam jeszcze aktorów, ewentualnie jak chętni się nie znajdą to … sami będziemy grać, co Ty na to? ;p

  7. z niecierpliwością czekam na następny odcinek… btw – jesteś shallona, koffciam Cię

    /Jóga

  8. Dokończyłem.

  9. Pod Twoim dowodztwem rezyserskim telenowele raczej zaczalbym ogladac:D:D

  10. ej, piękne :D
    urocze, cudowne, pełne namiętności, akcji, krwi, cukru, sexu i magii xD

  11. A ten pastuszek to… za bardzo lamy jak dla mnie lubi ;P

  12. Wszystko okay, tylko brakuje mi historii lam, skąd się wzięły gdzie popłyną, czy były świadkiem jakiegoś morderstwa, czy są obcymi? Czekam na drugi sezon!

  13. Bo historia lam to taki niedopowiedziany wątek, wprowadzający element tajemniczości i nieokreśloności do historii. Czyni ją bardziej mroczną i bardziej niepokojącą. ;p


Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack

Dodaj komentarz