Odkryłam coś niesłychanego, otóż mam ograniczone ruchy manualne w nocy, a to powoduje, że nie umiem dobrać takiej pozycji w czasie snu, by było mi wygodnie, nęka mnie to od paru dni, kiedy to moja ręka się zbuntowała i doszła do wniosku, że tak dla urozmaicenia się zwichnie, co pomyślała, to też uczyniła. Słowna jest niesamowicie. I co najlepsze trwa w swym zwichnięciu, a swym lekkim opatrunkiem gipsowym spoziera na mnie dziko i lekko się uśmiecha, że wreszcie to ona, lewa, jest w centrum zainteresowania, ale właśnie przez nią trudno mi zasnąć w nocy i trudno wstać rano, i co najlepsze mam pierwsze objawy starości i to wszystko przez zwichnięcie, bo otóż trudno także powstrzymać się od drzemki trwającej godzinkę albo minidrzemki tylko na pięć minut, albo drzemki spontanicznej, której miało nie być, i tak naprawdę jej nie ma, tylko po przebudzeniu, wygnieceniu jakiejś mądrej książki okazuje się, że jednak była. Otóż lewa ręka się mi rozbestwiła, czuje się jak królowa, jest obsługiwana, ale nic z tego sobie nie robi, bo lubi dawać o sobie znać dość często, ale znalazłam na skubaną sposób – sen. Łóżko jak zwykle mnie nie zawodzi, a dookoła stosy książek piętrzą się niespodziewanie szybko, różne kupki papierów, które trzeba przeskakiwać także rosną, w ogóle będąc w moim pokoju trzeba się nieźle nagimnastykować, by przejść go bez okaleczenia brakiem gracji moich książek, znaczy prawie moich, tak jakby moich, bo w końcu ja je wypożyczyłam z biblioteki. Może i w tych stosach kurzą się one, a terminy biblioteczne upływają niezauważenie i to aż tak, że przysyłają mi jakieś upomnienia, że niby ja przetrzymuję książki, gdyby tylko wiedziały te biblioteki, że to wina lewej ręki, która pozwala sobie za dużo! Ale cóż zrobić, przeca jej nie odrzucę, jakoś jestem do niej przywiązana, choć menda, małpa małpiasta, lama lamiasta, plama plamiasta. No i ostatnio złapałam się na tym, że jej w ogóle przez sen nie czuję, tak jakby jej nie było, bo otóż śpię, śpię i raptem czuję coś twardego, gniecącego mnie w brzuch, a wcześniej tego nie było, oczywiście opatrunek gipsowy powędrował z ręką tak, tak się wygiął, że zaczął się wbijać w ciało, no nie umiem spać z tą ręką, bo nawet jak grzecznie i ładnie się ustawię, pokieruję lewą tak, by leżała sobie grzecznie, mięciutko na poduszeczce to ona i tak myka na drugą stronę, nie dając spać normalnie i spać muszę w pozycji paralityka, nie wiem, dlaczego straciłam nad lewą ręką panowanie, przecież jestem od niej większa, powinna się mnie słuchać, ale nie, ona mną rządzi i decyduje o śnie, o tym, jak mam leżeć, wczoraj nawet myślałam, że ją zgubiłam, bo nie było jej na swoim miejscu miękkim poduszkowym, tylko gdzieś balowała po drugiej stronie łóżka, z drugą, prawą, jak zdołam zapanować nad zwichniętą ręką to wydam poradnik o wdzięcznym tytule: “1001 rad, by Twa ręka się Ciebie słuchała”, a co! Naprawdę jest to uciążliwe, gdy mówi się z czułością, wrażliwością do lewej ręki, a ona ma to gdzieś i robi swoje. A na pierwszym roku studiów, oj zamierzchłe czasy, przyszli to nas ankieterzy z pytaniami takimi jak: “czy rozmawiasz z jakąś częścią swojego ciała? Jeśli tak to z jaką?”, “Co Ci daje rozmawianie ze swoim ciałem?”, i ja głupia naśmiewałam się z tych pytań, a teraz dostrzegam sens tego, tak, tak, trzeba rozmawiać z częściami swojego ciała, może wtedy się uspokoją i nie będą się z nudów skręcać, łamać, nie będą miały ochoty na harce, zwichnięcia i inne moreny, a Wy z jaką częścią ciała rozmawiacie?
26 komentarzy
Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack
Dodaj komentarz


Ja wiem, jak to jest, bo miałem w gipsie prawą dłoń, co jest jeszcze bardziej uciążliwe, bo lewa, nieprzywykła do pisania, musiała być do tego zatrudniona.
Tak nie może być! Już czas na SuperNianię co punio,ire poczyni! I ręka będzie już dobra.
Albo odetnij ;]
Zaniedbywałaś, to teraz ona Ci pokazuje kto tu rządzi ;] masz za swoje ;p
A szata ładna, ładna, zostaw na dłużej ^^
Nie ma się co martwić, przecież jak odpadnie, to druga wyrośnie. :)
Też jestem z obcięciem ;]
Rozmawianie z częściami ciała nie jest niczym szczególnym – przez ostatnie parę dni nagadałam się z dreadami za wsze czasy.
Wolność dla lewych rąk!
zwłaszcza w przypadku leworęcznych ;p
Jendriu, ty nie podżegaj ręki Colorka do buntu. Chyba nie chcesz, by całkiem uciekła, a Color stała się jednorękim bandytą? ^^
Wolność wyboru dla lewych rąk!
Wcale nie jest powiedziane, że taka lewa ręką będzie chciała odjeść, zwłaszcza, że i tak już robi co chce.
To, że nie jest powiedziane nie znaczy, że nagle po zachłyśnięciu się wolnością nie będzie chciała jej jeszcze więcej. Niezbadane są kaprysy lewej ręki Colorka ;p
No właśnie, a najgorsze jest to, że ta lewa ręka na coraz więcej sobie pozwala! Chyba dostanie szlaban na kremy pachnące ;p
Represje nie zniechęcą bojowników o wolność!
CAŁA WŁADZA W RĘCE RĄK!!!
Jendrju, rozwaliłeś mnie xD
No to teraz od władzę w ręce ręki. Lewej oczywiście. Nawróć się na komercyjny komunizm. ;>
Nie oddawaj władzy ręce. Udowodnij, że ona TWOJA. Nawróć się na niekomercyjny kapitalizm.
Nie słuchaj się tego zaplutego karła reakcji. Władza w rękach ręki to jest dziejowa sprawiedliwość, ręka Tobą lepiej pokieruje, manualny komercyjny komunizm zapewni Ci wieczną szczęśliwość.
Nie oddawaj władzy ręce i nie pozwól jej zatruć wrogą propagandą agenta nieprzyjacielskich służb próbujących siać bunt i zamęt wśród dotychczas miłych, spokojnych i uczciwych rączek.
Wolność komercyjnokomunistyczna to fałszywa wolność. Odmawia człowiekowi prawa własności do własnych rąk. O tym nawet XX-wieczni dyktatorzy nie śnili. Tego nawet u Orwella nie było. To nowy, straszniejszy, okrutniejszy zamordyzm.
Cała władza i tak jest w rękach nóg ;] bo jakby nogi się nie przekopyrtnęły razem z Colorkiem, to ręka nie miałaby nic do gadania. Ręka lewa jest tu tylko Marionetkiewiczem w rękach prawdziwych władców świata – nóg! ;]
Raczej nogi to żołnierze podczas gdy lewa ręka jest wodzem rewolucji. Dość zniewolenia członków wszelakich. Wolność dla kończyn, wolność dla kończyn.
Nie ma wolności bez poszanowania prywatnej własności. Przede wszystkim własności własnych kończyn, czyli możliwości rozporządzania nimi wedle własnej woli i upodobań.
Nie ma wolności bez poszanowania tego, że ktoś sobie posiada niewolników?
Nie ma wolności, bez zniewolonych rąk i nóg ;p
Uwalniając swoje ręce lub nogi, ich właściciel sam staje się ich niewolnikiem i pozostaje na łasce ich woli i kaprysów.
Popierasz wolność dla kończyn, ale chcesz zniewolić ich właścicieli? Wydało się, że żaden z Ciebie wolnościowiec xD
charon, odkryłeś naturalne prawo cyrkulacji niewoli, do którego nie chcą się przyznać żadni rewolucjoniści ;P
Wasze ograniczone umysły nie są tego w stanie tego pojąć. Tak się przyzwyczailiście do wyzysku i niewolnictwa, że nie potraficie uwierzyć w prawdziwą powszechną wolność i w miłość i w braterstwo. Smutne to.
Ładne hasełka. Demagog się znalazł xD
Z tą swoją powszechną miłością, to się lepiej do Platformy zapisz ;P