Podpuszczałam dziś wiatr, by choć raz poczuć się jak Marilyn Monroe, podpuszczałam usilnie, by tańczył z
włosami, wirował, szamotał się z nimi na przemian – drapieżnie, dziko i cicho. Sukienka już po zejściu ze schodów podrygiwała wesoło w rytm pulsującego chodnika. Kokieteryjnie lekka i zwiewna kroczyłam przez miasto, zastanawiając się, jakby to było cudownie poczuć pod swoimi stopami, pod swoimi obcasami puchaty, czerwony dywan.
Słońce próbowało się przebić przez ciemne okulary, chciało zajrzeć w oczy, otulić spojrzenie blaskiem, dodać otuchy. W głowie kłębiła mi się myśl, że ‘wolałabym w tej chwili, by mnie Mickiewicz chciał całować, niż gdyby mnie chciał słuchać’.
Niebo całkowicie pozbawione zachmurzeń, sprzyjało mojej lekkości, skrzydła motyla grały mi fanfary, ptaki kwiliły – czas kolorów, czas zieleni, czas pięknej scenerii, w którą się w swojej iście białej sukience i w swoich srebrnych bucikach wpasowałam. Jak Marilyn Monroe rozdawałam ponętne uśmiechy wystawom sklepowym, zalotnie spoglądałam na szybę autobusową. Rzęsy ubrane w czerń poruszały się delikatnie, pełne wrażliwości i subtelności.
Otulona zgiełkiem myśli weszłam na salę, usiadłam wygodnie na krześle, zakładając nogę na nogę i zaczęłam odpowiadać na pytania, które mi zadano – dyrygowałam słowami, tańczyłam z nimi, nasycona ostrą wiedzą, mająca smak dat i faktów na wargach, szłam lekko po gruncie dość sprężystych mych wniosków, wniosków niekiedy ozdobionych kamyczkami zielonymi, pokrytych puchem białym, słowo za słowem uderzało w otchłań sali, zdania jedwabiście toczyły się z moich ust do uszu wytężonych, zaciekawionych, zgadzających się na taniec z moimi zdaniami, ja prowadzę, bez deptania, szturchania, lekko, ale pewnie – wytańczyłam tytuł licencjata. Czuję pełnię radości i nasycenie wszelakie.
Wytańczyłam to wszystko w białej sukience Marilyn Monroe, podrygującej w rytm pulsującego chodnika. Jak miło czasem podpuścić wiatr, wiejący wiatr. ;D
8 komentarzy
Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack
Dodaj komentarz


Pozostaje mi jeszcze raz pogratulować. Wyobraź sobie ile teraz wolnego czasu jest. Wreszcie, łiiiiiiii ^^
Nikt się nie spodziewał, zaskoczenie i szok i w ogóle.
jendrju, widzisz jak ja potrafię Cię zaskakiwać? ;>
charon, wreszcie ;D łiiii
łiiiiiiiiii!!!
mam Siostrę-licencjata! w dodatku równie roztańczoną, co ja – od października obowiązkowo idziemy na kurs bollydance ;]
Jakie ja mam mądre Siostry^^ brawo Color, łiiiiiiiii! Zdolne i roztańczone dziewczę ;D
Congratulations;) Nie napisalabys mi bajiki:> Tak naladowanego przezycia dawno nie czytalem;) Az sie chce podskoczyc i zakrzyknac:D Mua:*;) Tymczasem;)
Jak ja się nie spodziewałem….
Poza tematem prowadzącym… Ciekawe podejście, dość odważne, bo bez strachu przed oskarżeniem o, przecież jakże złe, wychwalanie siebie! ;)