A bo ja bym chciała, zaraz, za chwilę, tak prawdziwie, na długo, może na zawsze – z chlebakiem i gitarą w zupełnie niewyobrażalne ruszyć. Marzy mi się poczucie tej całej jaskrawości, zobaczenie jej, o panie Edwardzie, cóż pan ze mną uczynił?
Zanurzyć się delikatnie w czasie, popłynąć szaleńczo przez życie, pchnięta lekko przez wiatr, prowadzona przez liście, karmiona przez zboże, otulana przez słońce, uspokajana przez deszcz. Ze Zjawą Realną śpiewać piosenki, po ciężkiej drodze, co kamieni wiele miała, przy Gałązce Jabłoni odpoczywać, przy Gałązce Jabłoni, z którą położyć się można wieczorem i obudzić się rankiem. Oprzeć się o drzewo ubrane w korę elegancką, oprzeć się tak subtelnie, by nie jęknął żaden słój drzewa.
Ganiać się z chochołami, które w sadach targa za łono wiatr, poczuć w skroniach wiecznie nienasyconego morza łoskot. Poszukiwać różowych biedronek i gwiazd, co świecą, bo chcą, same, bez przyzwolenia nocy. W płuca zamiast powietrza nabrać świetlików, które to rozświetlą moje czarne myśli. Złapać kilka świerszczy, by nocą nuciły kołysanki lekkie.
Spokojnie dać się przytulić Księżycowi, poczuć na ustach smak spokoju, ciszy, takiej niezmąconej techniką, zachłysnąć się lasem nieobrobionym ręką. Stać się melodią wiecznie żywą, i zrzucić z siebie te opary miasta, rozebrać się z pośpiechu, zedrzeć z siebie to, co we mnie niewykonalne, wyrzucić ludzkie gadanie niepotrzebne, rozbić kamienie konwenansów, zmieść kłamstwa walające się po ulicach, zdjąć uśmiechy nieprawdziwe – poczuć Nieogarnione, Niewyobrażalne.
Chciałabym.
Więc widziałem za oknem całą jaskrawość, ale ciągle nie mogłem określić tego uczucia, jakie odczuwałem, że widzę to wszystko: całą jaskrawość. Nie smutek, nie beznadzieja, nie strach, nie przerażenie, nie obojętność i nie radość, nie nadzieja, nie spokój i nie zachwyt, nie uniesienie, ale co? Co rozlewało się po mnie, jakie uczucie, że dożyłem tej chwili, żeby dojść do tego miejsca, żeby zobaczyć całą jaskrawość?
Panie Edwardzie, ‘Fabula Rasa’ już odłożona, panie Edwardzie niech pan wybaczy słowa niepojęte.
10 komentarzy
Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack
Dodaj komentarz


Siostruś, Ty wiesz ;*
Jedyne, niepowtarzalne, FABULarne, trafialne:)
Mrrrr. Chociaż ja tam pana Rafała preferuję, niechęć przeszła, znów uwielbiam.
Ale o co chodzi?
W sumie to nieważne. Rozpoczynam zaawansowane komplementowanie Twojego bloga.
Jeszcze dojdzie do tego, że mnie skłonisz, bym po tę Fabulę sięgnął ;p
ale kim jest Edward?
Pan Edward to mój mąż mentalny, Stachura mu na nazwisko ;]
Bo się zachłyśniesz (jak zobaczyłam Edward, to już wiedziałam, ze to Stachura xxxD )
Dzięki Edwardowi! Historia literatury na pięć! :D
Jak bardzo pragniesz, to wszechświat Ci z pewnością będzie sprzyjać ;>