Wierzę w krainę zwaną Bucikowo – naprawdę, tam zbiegają wszystkie te nieszczęśliwe buty, tam uciekają te, które muszą się męczyć z za dużą stopą, z krzywą stopą, ze stopą z długaśnymi paznokciami.
Tyle, że nie rozumiem, czemu moje tam chcą uciec? Próbowałam to pojąć, na próżno, jednak zrozumiałam jedno, że moje buty nie spoczną, póki się tam nie dostaną. Niestety, to, co wyprawia moje obuwie robi się coraz bardziej niebezpieczne i zagraża mojemu zdrowiu, a przede wszystkim opinii społecznej.
Ale od początku, otóż pewna Sandra Bullock cokolwiek zrobi w komedii to będzie urocze i cudne, spodoba się mężczyźnie i swoją niegramotnością rozkocha w sobie jakiegoś uroczego amanta! Tak samo się dzieje z Meg Ryan – są słodkie w swojej nieporadności! Wszyscy je kochają, rozumieją i nikt się z nich nie śmieje. A jak już się ktoś śmieje to tak, jakby chciał ją po prostu przytulić.
I ja się pytam, czemu jak mi się przydarzy coś iście z komedii czarnego humoru to wszyscy, którzy akcję takową widzieli chichrają do nieprzytomności, i wszyscy Ci, którzy o niej słyszeli śmieją się do rozpuku?
Wierzę w Was, że Wy mnie zrozumiecie i dostrzeżecie we mnie taką słodką Sandrę, bądź Meg!
Otóż pewnego uroczego dnia wsiadłam do autobusu, jadę sobie spokojnie, czas wysiadać, ale cóż zauważyłam? Że na ulicy wielka kałuża, a ja w swoich klapeczkach wszak do niej nie wejdę, więc postanowiła mądra głowa ją przeskoczyć, co to trudnego ze schodka autobusowego wskoczyć na chodnik. Jak pomyślałam, tak też zrobiłam. Ups, nie wyszło.
Przypadkowi ludzie na przystanku wydali ogromne salwy chichotu, tylko mi do śmiechu nie było, bo oto (nie, nie wpadłam do kałuży) przeskakując kałużę sprawiłam tak, że jeden klapek został w autobusie, a ja na chodniku stałam w drugim…
Autobus odjechał, a we mnie się zaczęła gotować krew, ale nagle pojazd się zatrzymał, drzwi się otworzyły, tylko pary buchającej i Shah Rukh Khana brakowało i z autobusu rzucono we mnie klapkiem… I znów zamiast pocieszających śpiewów usłyszałam schizofreniczny śmiech przechodniów…
Moje buty mnie nie kochają, wychodzę przez nie na idiotkę… Ale naprawdę nie trzeba było mnie uszczęśliwiać tym rzutem buta we mnie, wszak w torbie miałam kilka par zapasowych. Latającym butom mówię stanowcze niet! Tyle, że gdzie Ci mężczyźni, amanci wielcy, którzy docenią nieporadność, niegramotność i zamiast się śmiać wspomogą, usłużą?
18 komentarzy
Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack
Dodaj komentarz


On tam był, w tym autobusie, tylko nie dobiegł do drzwi^^
I coś Ty zmalowała, że mnie wylogowuje jak wchodzę na Twoją stronę? ;>
Pozostało jedynie obrazić się na buty, strzelić im focha i przynajmniej latem boso przez świat iść. Buty dostaną nauczkę i same w końcu poproszą o wybaczenie.
Nu moja mamcia sie usmiala:D, ja natomiast jako reprezentacja gentelmana najwyzszej jakosci usmiechnalem sie w Serduchu;P Zawsze to niewidoczne dla oczu;) Gdzie ten smsek zamiast dluuugiego dzwonka ktorego nie wiadomo czy odbierac czy nie::> A moze mas ochotke na ceresienki:D:D, Mua:*;););)
Ja bym skakanie w klapkach określiłem innym słowem niż nieporadność. Żeby nie być zbyt ostrym ograniczę się do nieroztropności. ;P
Pisałem, że klapki to nie obuwie na miasto, ale mnie nikt nie słuchał.
ps fajny blog.
“Tyle, że gdzie Ci mężczyźni, amanci wielcy, którzy docenią nieporadność, niegramotność i zamiast się śmiać wspomogą, usłużą?”
Współczesne kobiety są niezależne, zaradne, samodzielne i nie potrzebują żadnych amantów do usługiwania. Same wszystko zrobią, wszystko załatwią i same spalą swoje staniki. Zatem nie dziwne, że współcześni faceci nie wiedzą, co z taką nieporadną zrobić. Śmieją się więc z niezrozumiałej sytuacji.
Jesteś więc reliktem przeszłości, z którym mężczyźni nie wiedzą jak postępować.
Normalnie. Love!
Nie sądzisz, że klapki też mają prawo do podróżowania? Czy nie są na tyle dorosłe, by jeździć same i zwiedzać? Jeśli tak dalej będziesz je wychowywała to nie usamodzielnią się :|
a może po indyjsku? w sari i na boso? ;>
Napisałabym, co sądzę o całej tej historii i jaką reakcję budzi ona we mnie, ale ponieważ miałam szansę poznać ją jeszcze przed blogową premierą i zostałam wtedy oskarżona o brak uczuć, pomilczę sobie lirycznie, chichrając się w rękaw xD
klapek w autobusie – szał! xD
O klapku, który jeździł MPK ^^
Nigdy już nie wejde na twój blog. This is madness. >_<
Uśmiałem się.
Co do komentarza charona, to muszę Cię pocieszyć, nie jesteś reliktem przeszłości – jeżeli jesteś… blacharą.
Pocieszyłem?
No dalej, więcej.
Kolor, Wracaj!
Nie słuchasz mnie wcale : C
kuwaaaaa, coś nowego napisz bo ja tu dopiero zaczynam karierę i potrzebuję wsparcia!
Ta historia mi do głowy powróciła, gdy z braku obuwia innego zmuszona byłam na jakiś-tam-egzamin dotrzeć w 10 cm szpilkach. Tramwajem. Na szczęście buty się dzielnie stóp trzymały i obyło się bez większych czy mniejszych problemów.